poniedziałek, 17 grudnia 2012

4. Że niby ja i Harry? Ich nie doczekanie.


-Wstawać. -Usłyszałam jakiś damski głos który z pewnością nie należał do Wiki. Kiedy otworzyłam oczy dostrzegłam , że tule się do Liama. Odsunęłam się z krzykiem. Chłopak właśnie się przebudzał. Serce waliło mi jak oszalałe. Jak mogliśmy zasnąć. Kiedy spojrzałam za siebie dostrzegłam Danielle. 
-O boże ja przepraszam to przypadek...- Zaczęłam mówić a dziewczyna się śmiała. Nie wiem czemu , ale Liam też. Co było w tym takiego zabawnego co..?
-Ewelina nie przejmuj się. -Powiedziała Danielle. -Wiem ,że do niczego nie doszło. Ani Ty ani Liam tacy nie jesteście.  -Powiedziała dalej rozbawiona. Kamień z serca mi spadł. Wstałam z sofy i dostrzegłam ,że Grzesiek schodzi na dół. 
-Mamusiuu. - Krzyknął i kiedy podbiegł wzięłam go na ręce. Z każdym dniem robił się coraz to cięższy , albo to ja byłam już stara i słaba. Ucałowałam go na powitanie. 
-Witaj mały szkrabie. -Powiedziała Danielle biorąc go ode mnie. Uśmiechnęłam się widząc uradowaną dziewczynę która tak bardzo cieszyła się z widoku dziecka. Liam dołączył się do niej i przyznam widok miałam śliczny. Wyglądali jakby sami pragnęli takiego łobuza. Wyglądali razem naprawdę  ślicznie i powinni mieć kiedyś razem dzieci.
-Ogólnie przyszłam do Ciebie. - Powiedziała nagle zerkając na mnie. 
-Do mnie ? -Zdziwiłam się. 
-No tak masz 30 min na przygotowanie się. Idziemy poszaleć. -Powiedziała. -Wiki śpiesz się. -Dodała. 
-No zaraz. - Odkrzaczała brunetka. Zaśmiałam się i poszłam się umyć i przebrać w coś ładnego.<Kliik > Kiedy zeszłam na dół dostrzegłam nie tylko Danielle i Wiktorie. Obok nich stała również Eleanor i Perrie. Wiki stała migdaląc się ze swoim chłopakiem. Kiedy mnie dostrzegły brunetka została odciągnięta od swojego partnera i wyszłyśmy poszaleć. Na mieście dziewczyny kupowały co tylko wpadało im w ręce , jednak ja z umiarem. Nie miałam pieniędzy na takie luksusy jak one. To co miałam teraz na sobie należało do tych 'lepszych' ubrańń. Jednak wcale mnie to nie przeszkadzało , przecież liczyło się towarzystwo a nie ilość zakupionych rzeczy. W końcu usiadłyśmy w Nandos. Z tego co pamiętałam ukochane miejsce Nialla. Od razu każda coś zamówiła i wtedy się zaczęło. 
-No w końcu gdzieś jesteśmy w pięć. -Powiedziała Perrie. 
-No w końcu mamy piątą do załogi. - Dodała Eleanor. 
-Piątą?- Spytałam. 
-No tak chłopców jest pięciu i teraz nas jest pięć, wię.... -Zaczęła Danielle. 
-O nie. - Powiedziałam. 
-O taak. - Powiedziały chórkiem. 
-Nie zeswatacie mnie z Harrym. -Powiedziałam śmiejąc się . One też. 
-No ale dziewczyno nie widzisz jak na Ciebie patrzył? -Spytała Wiki.
-Na mnie? -Spytałam. 
-A co przezroczysta jesteś?-Zadrwiła. Śmiałyśmy się przez cały czas. Nie mogłam uwierzyć, że one wpadły na tak chory pomysł. Że niby ja i Harry? Ich nie doczekanie. Harry to przystojny gwiazdor a ja to szara , biedna myszka. I jak wspominałam wczęśniej jest też Grzesiek. Na świecie coraz mniej jest miłych facetów więc wątpiłam w to , że znaję kogoś nowego . 
-A tak poza tym to chcę się najpierw rozwieść, a potem może będę myślała o miłości . -Powiedziałam. Ściemniało się, więc postanowiłyśmy wracać. Była sobota tak więc Perrie i Eleanor miały nocować u swoich chłopaków. Wiki ten zaszczyt miała na co dzień. I od jakiegoś czasu ja też. Kiedy wracałyśmy do domu James nadal bombardował mnie telefonami. Oczywiście , że nie odebrałam. Nie jestem głupia i wiem , że będzie starał się zrobić wszystko aby mnie odzyskać i jestem w nim zakochana więc jestem w stanie jeszcze do niego wrócić. Grzesiek od razu podbiegł do mnie , był stęskniony. No tak zostawiłam go na wiele godzin samego z chłopakami. 
-Mam nadzieję , że mi go nie popsuliście. - Powiedziałam czochrając małego po głowie na co chłopiec zabierał moją rękę i poprawiał sobie włoski. Każdy się zaśmiał. Poszłam zrobić jemu coś do jedzenia a przy okazji dla reszty niewyżytych dzieciaków w salonie. Dziewczyny pomogły mi i w 10 minut zrobiłyśmy jakieś 3 talerze kanapek dosłownie ze wszystkim czym się dało. Kiedy Niall to wszystko zobaczyła aż oczka mu się zaświeciły na co Wiktoria zrobiła się zazdrosna jak to biedna Wiki. Kiedy Grzesiek zjadł poszłam go wykompać i jak zwykle do snu zaśpiewałam mu piosenkę o kotkach. Kiedy zasnął poszłam na dól na umówiony maraton filmowy. Przysięgam , że nigdy więcej  z nimi nie oglądam żadnego filmu. Nie dość, że zrobili bałagan bo porozrzucali jedzenie po całym salonie to jeszcze komentowali wszystko i z komedii stała się jeszcze większa komedia. Każdy z nas zasnął na sofie. Kiedy się przebudziłam walnęłam telefonem o jakąś szafkę za to , że mnie budził. Od razu poczułam ukucie w brzuchu, no tak wielki pon Harold Styles wbijał mi łokieć w brzuch. Starałam się wstać jakoś z podłogi na której leżeliśmy tak aby jego a tym bardziej reszty nie pobudzić. Pech chciał, że loczek się obudził mamrotając coś i cała reszta również się pobudziła. 
-Pięknie Styles , no pięknie. -Zakpiłam z niego stojąc już nad jego głową.  
-Twój telefon daje o sobie znać. -Powiedział Louis podając mi to zło co mnie obudziło. 
-Znowu on ? -Spytała Perrie pewnie widząc moją zniesmaczoną minę. 
-Niestety -Powiedziałam ponownie odrzucając połączenie. 
-Czy on się nigdy nie znudzi. -Zajęczała Wiki. 
-On ją kocha. -Nagle wtrącił się Zayn. -Nie trawie go ,ale widać, że Cie kocha. 
- I co może powinnam do niego wrócić. ?-Spytałam. 
-To twoje życie rób z nim co chcesz. Jednak ja bym na twoim miejscu się w to znowu nie pakował. -Powiedział tuląc mnie. Nagle cała gromada zaczęła mnie dusić. 
-A miejsce dla mnie gdzie?-Nagle usłyszałam głos Grześka. Wszyscy odsunęli się ode mnie i dali mu do mnie dojść. Przytululiłam go tak jak jeszcze nigdy. Niestety sobota i miałam iść do pracy . Grzesiek został z  nimi a ja siedziałam w restauracji. 
-Ewelina. -Nagle usłyszałam głos Jamesa. 
-Pracuje. -Powiedziałam odchodząc od niego . 
-Kochanie zrobię dla Ciebie wszystko. Ale błagam Cię wróć. -Powiedział. 
-Po to żeby znowu zaczynać kłótnie?-Spytałam. 
-Nie. Bo Cię kocham i wiem ,że Ty mnie też. - Powiedział. I miał rację. Miałam ochotę się dosłownie na niego rzucić i krzyknąć jak bardzo go kocham, ale nie mogłam. 
-Odejdź.-Powiedziałam. Nie zwrócił na to uwagi. - Proszę , odejdź. - Dodałam. Chłopak podszedł do mnie i mnie przytulił. Nie protestowałam. Wtuliłam się w niego mając łzy w oczach. 
- Nie przeszkadźam? -Nagle usłyszałam czyjś głos. Kiedy odsunęłam się od chłopaka dostrzegłam nikogo innego jak Louisa i Zayna. James od razu spojrzał na nich , potem na mnie. 
-Pogadamy później. -Powiedział i odszedł. 
-I co tak po prostu do niego wróciłaś?- Spytał Louis kiedy wyszedł restauracji. 
-Co?Nie. -Powiedziałam zdejmując mój fartuszek. Zostawiłam ich na sekundkę i pobiegłam po swoje rzeczy. 
-No to jestem już gotowa.- Powiedziałam gotowa na powrót do domu.  

--------------------------------------------
Dobra tak jak pisałąm wcześniej 
to rozdział będzie co dwa dni . 
Nikt bie wchodzi jak dodaje po 23
no to będę dodwać o 21.
No dzisiaj się moze spóźniłam , 
no ale ogólnie będzie o 21. 
I mam wielką proźbę no komentujcie. 
Jestem wam wdzięczna , że mam po około 5
no ale ludzie :P Tyle dni czkeacie to możecie dać 
jakiś komet. Jak patrze ilu ludzi weszło 
na rozdział to widze conajmniej 20
i tu tylko 5 komentarzy. Chodzi mi o wasze opinie. 
O szczere opinie. 

5 komentarzy:

  1. Rozdział jest świetny. Mam nadzieje że Ewelina nie wróci do Jamesa a bedzie z Harrym ;) Do następnego. xx

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny rozdział, kiedy dodasz na natępnych bo dawno nie dodawałaś

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny. Czekam do kolejnego (:

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet fajny ten blog :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog, ciekawa jestem dalszego przebiegu wydarzeń :) zapraszam do siebie - forever-ypung-and-crazy.blogspot.com <3

    OdpowiedzUsuń