niedziela, 9 grudnia 2012

Prolog

Drogi pamiętniczku. 

Czy ja jestem dziwką...? No tak dziwne pytanie. Przecież Ty mi nie odpowiesz...ehh. W co ja się znowu wpakowałam. Pewnie jak wiesz mam Jamesa i Grześka,ale... No tak jest ale. Nawet sama nie umiem tego napisać. Niby jest jedno wielkie 'Puki śmierć nas nie rozłączy' A rozłączyło nas coś innego całkiem innego. Pozwól może , że opisze Ci dzisiejszy dzień ze szczegółami.
Z samego rana jak to zawsze James był już w racy , ja zaprowadziłam Grześka do Wikii gdzie jak zwykle jej przyjaciele nie zwracali na mnie uwagi. No tak przecież to jeden wielki One Direction a ja szara myszkaa Wikii ma przecież talent i to wieki a ja nic.A oni przecież zadają się jedynie ze swoimi.  No Ale dobra oni są nie ważni. Oczywiście poszłam do pracy, nie jest jakaś tam wielka czy coś no ale tak jak wiesz jestem zwykłą kelnereczką. W ogóle to jest dziwne nie mam matury ani nic. No tak po urodzeniu dziecka rzuciłam dla niego szkołę. To był błąd już teraz wiem, ale co się stało to się nie odstanie. Najważniejsze , że mam pracę i rodzinę...No właśnie rodzinę. Więc co ja robię? Sama nie wiem.Wracając do dzisiejszego dnia, w pracy jak to w pracy nudy i to straszne. Potem poszłam po Grześka, Wikii była z nim na spacerze więc byłam zmuszona siedzieć z Harrym który był nie miły dla mnie. Nie to , że wyzywał czy coś bo na ogół Harry jest miły a ja szczerze jestem w nim zauroczona. Nie Ewelina nie jesteś masz męża. Masz męża. No dobra pamiętasz jak pisałam na początku , że jestem dziwką? No tak chodziło właśnie o zauroczenie w Harrym, ale to przecież nic złego skoro on tego nie odwzajemnia. Nawet mojego imienia nie umie wypowiedzieć. Zawsze mówi do mnie 'Eve' On jedyny bo nawet reszta jakoś żeby być miłym się nauczyła a on nic....No cóż byłam z nim sama. On siedział i oglądał jakiś program w telewizji tak jakby mnie tam nie było. Czułam się strasznie dziwnie. Dosłownie wyczuwałam jakby mnie tam  nie chciał. Na szczęście szybko przyszła Wikii i wróciłam do domu. Grzesiek jak to on pobiegł do swojego pokoju i wtedy to wszystko się zaczęło. James zaczął krzyczeć , że po pracy mam od razu być w domu a nie szlajać się po domach gwiazdorków. No tak James nigdy nie przepadał za chłopakami a osoba z którą zawsze się najbardziej nie nawidził to właśnie loczek. A może dla tego jest dla mnie taki zimny> Może  to wszystko chodzi o Jamesa? No dobra jak to od niedawna zaczęliśmy się kłócić  i jak zwykle wyszło wszystko ma biednego Grześka. James czasem jak jest zły to nie panuje nad swoimi nerwami i zdarza się , że mnie uderzy. Dzisiaj było podobnie jednak przesadził. Kiedy mnie uderzył miałąm wylane. Nic nie powiedziałam. Jednak wtedy przyszedł zapłakany Grzesiek. Wtulił się we mnie i masował mój obolały policzek. James wtedy już kompletnie nie wytrzymał i oderwał ode mnie dziecko i najnormalniej w świecie go uderzył. Uderzył mojego syna. Wstałam w sekundę z ziemi. Otarłam krew z mojej twarzy i zaczęłam go bić. Niestety James jak to przystało na faceta jest silniejszy. Odepchnął mnie przez co walnęłam głową o kaloryfer. Straciłam przytomność. Kiedy tylko się obudziłam zapłakany Grzesiek siedział koło mnie. Kiedy spojrzałam na jego twarz dostrzegłam plamki krwi. Miałam nadzieję, że jest to moja krew jednak się myliłam. Byliśmy sami w domu. Ubrałam go ciepło i nie wiedząc co robię spakowałam kilka rzeczy do plecaka i wyszliśmy z domu. I tak oto teraz znajdujemy się na zimnej ławce w parku o jakiejś 23.

----------------------------------------------------------------
I prolog jest przedstawiony w roli kartki z pamiętnika. Jak coś całe opowiadanie nie bedzie kartką z pamiętnika będzie przedstawione jako tylko ona, jej myśli itp :P I jak podoba się na razie ?

3 komentarze: