-Mamusiu gdzie idziemy?- Spytał Grzesiek którego właśnie niosłam na rękach. Bałam się iść z nim sama po nocach przez miasto ale nie miałam innego wyjścia.
-Już blisko syneczku. -Powiedziałam ucałowywując go w główkę. W końcu doszliśmy. Zadzwoniłam do drzwi i po chwili stanęła w nich kobieta.
-Mamo. -Powiedziałam.
-Czego tutaj chcesz?- Spytała.
-Proszę. Przenocujesz nas? Tylko dzisiaj. - Poprosiłam, błagalnym tonem.
-Mówiłam Ci, że już nie jesteś moją córką. - Powiedziała.
-To przynajmniej jego . -Poprosiłam z nutką Nadziei w głosie. Kobieta patrzyła na mnie.
-Nie.- Powiedziała obojętnym tonem.
-To jest twój wnuk.- Powiedziałam. Na szczęście rozmawiałam z nią po Polsku więc chłopiec nie rozumiał kompletnie nic. Nie chciałam żeby wiedział jaką miał babcie. Żeby w ogóle wiedział , że ta kobieta jest jego babcią.
-To, że ja zawiniłam nie oznacza, że ona ma cierpieć. - Powiedziałam.
-Nie ma mowy Ewelina. Nie jesteś już moją córką. - Powiedziała zamykając mi przed nosem drzwi. Poczułam jak zły napływają mi do oczu.
-Mamusiu. Nie proszę Cię o wiele. Zajmij się tylko nim przez jedną noc. Błagam. Już o nic więcej Cię nigdy nie proszę. - Mówiłam, a raczej krzyczałam do zamkniętych drzwi. Nic. Żadnej odpowiedzi. Wtedy już wybuchnęłam płaczem.
-Mamusiu. -Powiedział chłopiec. Wtuliłam się w niego , a on we mnie.
-Nie płacz.- Powiedział. Pocałowałam go w czółko.
-Kto to był ? -Spytał.
-Stara znajoma. - Powiedziałam. Nie lubiłam go okłamywać, ale nie chciałam powiedzieć, że to moja mama. Ponownie zaczęliśmy iść. Zbliżała się północ. Bałam się. Nie o mnie, ale o niego. Że ktoś nas napadanie i coś jemu zrobi, albo , że zamarznie. Poszliśmy ponownie do tego samego parku co przedtem. Opatuliłam synka całą masą jakiś ciepłych ubrań które zdążyłam zabrać z domu i wtuliłam się w niego mówiąc, że wszystko będzie dobrze.
***
Nagle poczułam jak ktoś delikatnie szarpie mnie za ubrania. Myślałam ,że to Grzesiek jednak po chwili usłyszałam męski głos który znałam dosyć dobrze.
-Eve.- Powiedział ponownie. Otworzyłam zmęczone powieki. Grzesiek nadal spał. Czułam jak moje łzy zamarzły na moim policzku.
-Harry?-Spytałam nie pewnie.
-Co wy ty orbicie ? -Spytał wystraszony. Powoli wziął z moich kolan śpiące dziecko. Chłopiec nie nie obudził Dobrze , że miał mocny sen. Styles wtulił się w niego i wystawił do mnie rękę.
-Chodź.-Powiedział. Niepewnie ją złapałam , ale złapałam. Wzięłam plecak i założyłam je na jedno ramie. Szliśmy w ciszy przez kilka minut. W końcu dotarliśmy do jego samochodu . Usiadłam na przednim siedzeniu a chłopak posadził śpiącego Grześka z tyłu , przypiął go pasami i włączył ogrzewanie. Od razu poczułam ciepło które opatulało moje zmarznięte ciało. Płakałam. Schowałam twarz w dłonie i płakałam. Czułam na sobie wzrok loczka, ale nie przestawałam. Po kilku sekundach poczułam jak jego ciało przywiera do mojego .Przytulił mnie. Poczułam jeszcze większe ciepło jak przedtem. Teraz czułam się cudownie. Mogłam tak siedzieć już do końca życia.
-Powiedz mi co się stało?-Spytał cicho. Siedzieliśmy w samochodzie który nadal stał w miejscu. Siedziałam cicho. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Chłopak lekko wysunął rękę i dotknął mojego policzka.
-Kto Ci to zrobił? -Spytał. Od razu spojrzałam w lusterko. Dostrzegłam , że na twarzy miałam dosyć dużą ranę.
-Nikt. Uderzyłam się. -Powiedziałam lekko się jąkając.
-I tak Ci nie wierzę. Ale dobra. Nie będę Cię zmuszał. Opowiesz wszystko Wiki. -Powiedział i dopiero wtedy odpalił silnik. Do ich domu był kawałeczek. Jechaliśmy może z 10 minut. Przesiedzieliśmy ten czas w ciszy. Kiedy dojechaliśmy dostrzegłam ponownie ten wielki i piękny dom. Harry wziął dalej śpiącego Grześka a ja nie pewnie wyszłam z samochodu. Weszliśmy do jego domu. Nikogo na dole nie było. No to normalne była przecież jakaś pierwsza w nocy. Wszyscy musieli spać już. Było ciemno. Styles zapalił światło i od razu poszedł do góry. Kiedy wrócił był już sam , bez Grześka. Zaprowadził mnie do kuchni którą znałam bardzo dobrze, ale i tak czułam się dziwnie.
-Dlaczego to dla mnie robisz? -Spytałam. Chłopak jednak nie opowiedział W ciszy robił herbatę. Po kilku sekundach usiadł na przeciwko mnie podając mi gorący napój. Od razu upiłam jeden mały łyk , ale dzięki niemu mój organizm się bardzo rozgrzał.
-Myślisz, że pozwoliłbym komuś marznąć całą noc na dworze?- Tym bardziej , że zbliża się zima.- Powiedział pijąc swoją herbatę.
-Dziękuję. -Powiedziałam cicho, jednak usłyszał, bo uśmiechnął się. Dotknął swoją dłonią mojej i powiedział jedyne'Nie dziękuj. To dla mnie przyjemność pomaganie przyjaciołom' Zdziwiłam się. Myślałam, że traktuje mnie jedynie jak...No właśnie jak nikogo. Jak nie znaną mu osobę.
-W pokoju gościnnym śpi już Grzesiek. Wiesz który to pokój. Idź spać. Jutro pogadamy. -Powiedział. wstałam powoli z krzesła i ponownie spojrzałam na chłopaka.
-Naprawdę Ci dziękuje. -Podeszłam do niego i nie pewnie ucałowałam jego rozgrzany policzek.
-Już Ci mówiłem. Nie dziękuj.
***
Kiedy się obudziłam był już ranek. Grzesiek jeszcze spał. Miałam nadzieję, że to tylko zły sen. Niestety od razu zorientowałam się, że nie jesteśmy w naszym domu. Westchnęłam i wtedy obudził się chłopiec.
-Mamusiu gdzie my jesteśmy-Spytał tuląc się do mnie.
-Nie bój się. -Pogłaskałam go po głowie. -U cioci Wiktorii. - Dodałam. Chłopiec widać się uśmiechnął i wstał łóżka. Dostrzegłam na zegarku w telefonie , że dochodzi 9 rano. Połączeń nieodebranych miałam całą masę. Oczywiście wszystkie od Jamesa. A kogo by innego. Szybko poszłam do łazienki wsiąść prysznic i się przebrać w czyste ubrania. Potem umyłam mojego synka i zeszliśmy na dół. Siedziała tam Wiki z Niallem i Louis.
-O kiedy przyszłaś? -Spytała Wiktoria.
-W nocy. -Nagle do kuchni wszedł Harold.
-Jak to?-Spytała wystraszona dziewczyna.
-Harry znalazł nas w parku.- Zaczęłam mówić a do kuchni zaczęła zbierać się cała reszta domowników.
-James Ci to zrobił ? -Spytała po chwili już tuląc mnie a Grzesiek był zabawiany przez chłopaków. Wiedzieli , że nie chcę aby tego wysłuchiwał więc wzięli go do salonu a ja opowiedziałam wszystko mojej przyjaciółce. Która w pocieszeniu mnie przytuliła od razu pobiegła do salonu i zawołała do siebie chłopaków. Nie wiedziałam o co chodzi. Podeszłam do Grześka który bawił się na podłodze i się w niego wtuliłam.
-I co teraz mamusiu? -Spytał.
-Nie wie....-Nie dokończyłam bo do pokoju wpadła uradowana Wiki.
-Jedz po resztę swoich rzeczy. Zostaniecie tu nieco dłużej. - Powiedziała tuląc mnie a ja nadal nie czaiłam o co chodzi. Z daleka dostrzegłam jak Harry wychodzi z domu trzaskając drzwiami.
--------------------------------------------
No i mamy pierwszy rozdział .
I jak on wam się podoba?
No mam nadzieję :P
Mam nadzieję,że będziecie
tacy mili i zozaczę jakieś komentarze.
Zależy mi na nich i to bardzo.
A najbardziej na szczere :P
No do dobra to do kolejnego,
czyli w czwartek. <3 <3 <3
Świetny rozdział to co Harry się wkurzył?
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Masz talent. Tylko mam do Ciebie prośbę. Mogłabyś zrobić troszkę większe literki ? xDD bo strasznie ciężko czyta mi się to z moją wadą wzroku ;P xx
OdpowiedzUsuńHej :) Fajny rozdział ;d Jestem ciekawa czemu Harry się wkurzył :) Czekam na następnego :*
OdpowiedzUsuńJeju nie mam weny na komentarze. xd
OdpowiedzUsuńRozdział jest świetny. Naprawdę. Naprawdę Cię podziwiam bo ja bym chyba nie wyrobiła pisząc tyle blogów. :D
hej, ciesze się, że czytasz naszego bloga i ci się podoba, dobrze, że się u nas zareklamowałaś bo właśnie to natknęło mnie na zajrzenie tutaj, lubię czytać różne opowiadania z chłopcami z 1D, czasami zaczynam a w późniejszych rozdziałach blog staje się już nudny i nie wciągający, jednak bardzo spodobała mi się twoja historia, czekam na kolejny rozdział i myślę, że opowiadanie będzie dalej tak samo interesujące i będę tu wpadać i czytać, xx - Molly
OdpowiedzUsuń